Ponad trzydziestostopniowy upał i brak wody w kranie. Z takim problemem od kilku dni borykają się mieszkańcy osiedla w Posadzie. Powód? Zbyt mała przepustowość hydroforni, która była przygotowana na podawanie 300 metrów sześciennych wody. A teraz podaje cztery razy więcej. Czy mieszkańcy mogą liczyć na zmianę sytuacji? Na razie chyba nie! Wójt Janusz Puszkarek liczy, że na jakiś czas problem ten rozwiąże... zakaz podlewania.
Woda na wagę złota
Lato daje o sobie znać w pełni. Termometry wskazują powyżej trzydziestu stopni. Szukamy ochłody w różny sposób. Po ośmiu godzinach spędzonych w pracy marzymy o zimnym prysznicu. W zaistniałej sytuacji nie ma nic gorszego niż... brak wody. A z takim problemem od kilku dni borykają się mieszkańcy osiedla w Posadzie. Wracają do domów, a w kranach... pustka. – Nie ma mowy o umyciu naczyń, ugotowaniu obiadu, czy wzięciu zimnego prysznica – opowiada pani Joanna. – Najpierw myśleliśmy z mężem, że to po prostu awaria. Gdzieś może pękła rura, czy był problem z pompą. Gdy jednak sytuacja powtórzyła się dzień później i następnego dnia, nie wiedzieliśmy co robić. Zadzwoniłam do Kazimierza Biskupiego i dowiedziałam się, że wodę, owszem, włączą, ale dopiero za... trzy godziny. Czyli około północy. Jak mamy się więc wykąpać. Dorośli to jeszcze jakoś sobie poradzą, ale dzieci? – pyta zdenerwowana kobieta.