Co się dzieje z pomocą rzeczową dla osób dotkniętych tegoroczną powodzią? To pytanie coraz częściej zadają sobie niektórzy mieszkańcy gminy Rychwał. – W środę, 7 lipca do Rychwała przyjechał transport z paszą dla zwierząt, która została przeznaczona dla powodzian. Dlaczego trafiła do nas, a konkretnie do człowieka, który trudni się jej sprzedażą? Przecież nasze miasto i gmina nie są na liście poszkodowanych przez żywioł – mówią czytelnicy. – Wszystko jest pod kontrolą, a ktoś niepotrzebnie sieje ferment – mówi Marta Bagrowska, rzecznik starostwa w Koninie. – Mogę zapewnić, że zarówno meble, zboże, jak i pasza z Rychwała trafią do osób, które będą ich potrzebować.
Meble, o które prosili powodzianie z Wilkowa, trafiły do Goliny. W golińskim magazynie zamiast obiecanego im zboża, stoją szafy. Z początkiem lipca do Rychwała przyjechał transport 430 worków z jęczmieniem, kukurydzą i mieszanką zboża dla zwierząt, chociaż gmina w ogóle nie ucierpiała w powodzi. Co się dzieje z pomocą i czy rzeczywiście trafia do najbardziej potrzebujących? Zdaniem mieszkańców gminy Rychwał sprawa jest dosyć dziwna. – Dlaczego transport w ogóle przyjęto? Dlaczego trafił do prywaciarza, który na co dzień zajmuje się sprzedażą pasz? Czy samorządowcy w ogóle sprawdzili, co przyjęli? Co dalej z tym transportem? – mnożą pytania nasi czytelnicy.