Prawie dziesięć dni bronili swojej miejscowości przed wielką wodą. Dzięki wytężonej pracy samych mieszkańców oraz całego sztabu druhów strażaków udało się uratować Rumin (gmina Stare Miasto). W minioną niedzielę przedstawiciele lokalnej społeczności i władz samorządowych dziękowali podczas mszy świętej przy promie na Warcie za ocalenie tej miejscowości przed zalaniem i modlili się w intencji wszystkich poszkodowanych przez tegoroczną powódź. Tego dnia nie zabrakło także nagród dla najbardziej zaangażowanych w akcję ratowania Rumina!
Dokładnie 20 maja został przekroczony stan alarmowy na Warcie w tej miejscowości. Kilka dni wcześniej z kolei strażacy zabezpieczali brzeg na rzece Powie w Starym Mieście. – Dzięki wybudowaniu wału ochronnego, uniknęliśmy niebezpieczeństwa – powiedział wójt Ryszard Nawrocki. To właśnie on postanowił uruchomić gminny zespół zarządzania kryzysowego. – Z perspektywy czasu wiemy, jak ogromne straty niesie woda! – powiedział szef samorządu Starego Miasta.
Podczas tegorocznej powodzi w gminie najbardziej zagrożony był Rumin. Gdyby woda przedostała się przez wały, cała miejscowość zostałaby zalana. Nie ma się więc czemu dziwić, że ludzie tłumnie ruszyli do pracy, by ratować swój dobytek. Dzień i noc układali worki z piaskiem, a także pilnowali, by nie zrobiły się w umocnieniach żadne wyrywy. Dzięki mieszkańcom i ponad 300 strażakom, którzy uwijali się jak w ukropie, nie patrząc na zmęczenie, udało się uchronić Rumin przez tragedią. W miejscowej remizie mieścił się wiejski sztab kryzysowy. – Ta akcja kosztowała nas mnóstwo wysiłku, ale się opłacało. Uratowaliśmy wioskę przed zalaniem – powiedział Grzegorz Tarłowski, prezes OSP w Ruminie.