Łąki rolników z Borowa, Rożka, Nowej Paprotni i Paprotni w gminie Krzymów stanęły w wodzie. I, jak twierdzą gospodarze, nie była to wina powodzi, a urzędników, którzy podjęli decyzję o budowie nowego jazu na kanale Nowy Topiec i nie zabezpieczyli odpływu wody, która teraz zalała im uprawy.
Remont jazu rozpoczął się w listopadzie ubiegłego roku. Według Wielkopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu był on konieczny, bo obiekt groził katastrofą budowlaną. „Na czas budowy częściowo zmieniono rozrząd wody rzeki Topiec od jazu. Obiekt ten pełni bardzo ważną funkcję w gospodarce wodnej dla Niziny Konińskiej. Jaz stanowi węzeł wodny, który jest podstawowym elementem systemu ochrony przeciwpowodziowej Niziny Konińskiej przed katastrofalnymi wezbraniami rzeki Topiec. Budowla reguluje rozdział wód rzeki Topiec na kanał Nowy Topiec lub kanał Powa-Topiec, w zależności od warunków hydrologicznych. Zły stan techniczny jazu nie pozwalał na dalszą prawidłową eksploatację i groził katastrofą budowlaną. Na czas odbudowy wykonano przegrodę, kierując główny nurt rzeki Topiec w kierunku przepompowni Nizina Konińska” – napisał m.in. WZMiUW w odpowiedzi na pismo rolników. Bo korespondencja zaczęła się już na początku kwietnia.