Pożary stały się plagą wszystkich gmin, a w Skulsku codziennie na akcje wyjeżdża wóz strażacki. 14 kwietnia jednostka OSP walczyła z dużym ogniem w Lisewie i Czartowie. Po trzygodzinnej akcji dostali wezwanie do Wierzbinka. Zwykle przyczyną są podpalenia traw i pól w okolicach rzek i jezior. Ludzie robią to z premedytacją i uciekają. Nikogo nie udało się złapać na gorącym uczynku.
– Pożar w Lisewie i Czartowie gasiły dwa zespoły strażaków ze Skulska i Łuszczewa, w sumie czternastu ludzi. Było to ewidentne podpalenie nieużytków i trzcin przy jeziorze. Paliło się kilka hektarów, a akcja była utrudniona ze względu na podmokłość terenu. Nie możemy w takie miejsce wjechać samochodem. Dlatego też akcja polegała na gaszeniu łopatami i hydronetkami (mały ręczny sprzęt z rurką o pojemności 10-15 litrów, który się bierze pod pachę i gdy skończy się woda można jej zaczerpnąć z jeziora) – komentuje Mirosław Bednarski, komendant OSP w Skulsku.
Po tej akcji strażacy zaraz zostali wezwani do gminy Wierzbinek. Gasili dokładnie takiego samego rodzaju pożary w miejscowości Koszewo, Mielno i Ostrowo. W zeszłym tygodniu paliło się także w Galiszewie i Lisewie za oczyszczalnią ścieków oraz las w Gawronach. Mimo że policja natychmiast zostaje powiadomiona, nigdy nie udaje się złapać sprawcy.