Wójt Antoni Klonowski znalazł sposób na załatanie dziury w gminnym budżecie. Jaki? Proponuje, by od nowego roku szkolnego rodzice zapisali sześciolatki do pierwszej klasy, bo tylko wówczas samorząd otrzyma na te dzieci subwencję oświatową. Trudno się dziwić, że mieszkańcom gminy Skulsk pomysł ten nie przypadł do gustu. – Gmina chce mieć zysk, ale kosztem naszych pociech. Ta klasa to jakaś przechowalnia – komentują.
Antoni Klonowski, wójt gminy Skulsk, wyruszył w teren, by organizować serię spotkań z rodzicami pod hasłem – zapisz swoje dziecko do pierwszej klasy. Na pierwszy ogień poszli mieszkańcy Wandowa i okolic. Wójt przedstawił im kiepską sytuację gminnych finansów oraz sposób na jej poprawę. – Myślmy praktycznie. Wystarczy zerówkę nazwać pierwszą klasą, wtedy gmina będzie miała z tego zysk – przekonywał. Lokalne władze wpadły bowiem na pomysł, że to właśnie uczniowie... załatają dziurę w gminnym budżecie. Dlaczego? Jeśli sześciolatek poszedłby do pierwszej klasy, a nie do zerówki, gmina otrzymałaby na niego subwencję oświatową z budżetu państwa. Za dzieci w oddziałach przedszkolnych i zerówkach płaci samorząd. W ten sposób gmina zyskałaby dodatkowe pieniądze, w szkołach natomiast powstałby dziwny nowy twór – klasy pierwsze składające się z sześciolatków, które nie umieją czytać ani pisać, bo do zerówki nie zdążyły jeszcze pójść, oraz siedmiolatków uczących się normalnym trybem. Pomysł ten – nie ma co się dziwić – bardzo zaniepokoił rodziców.