Narzekają na wszystko. Na wilgoć, popękane mury, a także brak kontenerów na śmieci. – Mieszkanie tutaj to makabra. Żyjemy jak na wysypisku. Wszędzie walają się góry odpadów. Nikt ich nie wywozi, a po tym biegają nasze dzieci – mówi pani Marianna z małej wsi Kazubek, w gminie Sompolno.
Budynek byłej szkoły w Kazubku kilka lat temu został zaadaptowany na mieszkania socjalne. Lokatorzy – głównie podopieczni Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej – żyją w prawdziwej komunie. Wspólny korytarz, ubikacje, sznurki na pranie, podwórko, pootwierane na oścież drzwi do mieszkań. Każdy może wejść bez pukania. Warunki, jak na pierwszy rzut oka, skromne, ale dla lokatorów – tragiczne. – W pięciu jesteśmy w tym lokalu – mówi Marianna. – Wilgoć i grzyb jak jasny gwint. Ściany tak pękają, że zaraz się rozwalą. Ani sklepu, ani autobusu nie mamy. Zimą to psy tu d… szczekają. Nie ma się jak i gdzie ruszyć. Jesteśmy zostawieni samym sobie. Na pastwę losu.
Oprócz wielu problemów, jakie wymieniają, jednym z bardziej uciążliwych jest sterta śmieci obok ich domu. – W ubiegłym roku burmistrz wydał decyzję, żeby usunąć kontenery – tłumaczą. – Od tamtej pory nie mamy gdzie wyrzucać odpadków. Za domem rośnie wysypisko.