Prawie setka dzieci ze wsi Kaliska i okolic od początku lutego uczy się w Wilczynie. Powód? Zalany budynek ich poprzedniej szkoły. Mrozy spowodowały, że pękły w nim rury. – Teraz maluchy kończą zajęcia po południu i są w domu przed 18.00. A kilka kilometrów od nas, w Dębówcu, stoi pusty budynek po dawnej szkole. Dlaczego tam nie mogą się uczyć nasze dzieci? – pytają rodzice. Dorosłych uspokaja Stanisław Wiechecki, wójt Wilczyna. – Przygotowujemy obiekt w Dębówcu. Do końca miesiąca przeniesiemy tam uczniów – mówi.
Zima daje się wszystkim we znaki. Ostatnio przekonały się o tym dzieci uczące się w Szkole Podstawowej w Kaliskach. Ostre mrozy spowodowały, że w budynku, na strychu pękły rury. Woda zalała pomieszczenia, a prawie setka uczniów została przeniesiona do Wilczyna. – Od początku lutego muszą jeździć do Szkoły Podstawowej w Wilczynie. Te najmłodsze uczą się tam na drugą zmianę. Proszę sobie wyobrazić sześciolatka, który wraca do domu przed godziną 18.00. I to zimą – opowiadają rodzice. Dorośli nie mogą zrozumieć decyzji wójta, bo tuż obok wsi Kaliska jest Dębówiec, a w nim stoi pusty budynek po dawnej szkole.