Jestem usatysfakcjonowany – tak Czesław Kubaszewski komentuje decyzję Trybunału Europejskiego w Strasburgu. Zgodnie z nią były radny z Kleczewa nie musi przepraszać miejscowych władz samorządowych.
Sprawa ciągnęła się niemal od 10 lat. Wszystko zaczęło się podczas sesji absolutoryjnej w Kleczewie w marcu 2000 roku i publikacji w lokalnej prasie. Zarząd poczuł się urażony słowami radnego i skierował sprawę do sądu. – Ja niczego nie stwierdzałem, to były po prostu moje zapytania. Cały czas pytałem, a oni się obrazili, że na 20 radnych jeden pyta o pieniądze publiczne – mówi były radny Czesław Kubaszewski. – Dostałem mandat od społeczeństwa, więc to był mój obowiązek, żebym dbał o finanse publiczne.
Radny proces przegrał, a wyrok sądu RP zobowiązywał go do publicznych przeprosin.