Od 24 lat jest już na emeryturze, ale nie miała ani jednego dnia wolnego. Codziennie wstaje o 6.00 i jedzie do swojej przychodni w Ślesinie. Mówi, że nie umiałaby żyć bez ludzi, bo to oni dodają jej sił. Zasłużony urlop (miesiąc w roku) spędza na motorówce albo zbierając grzyby w Puszczy Nadnoteckiej. Do niedawna jeździła na nartach. Interesuje się historią i sportem, a najbardziej… boksem. Ostatnio kibicowała Pudzianowi. – Chciałabym żyć i pracować jak najdłużej. Ale jestem realistką. Wiem, że kto się urodził, musi umrzeć – mówi Zofia Grzechowiak, prawdopodobnie najstarszy czynnie pracujący lekarz w Polsce. Mimo że skończyła 84 lata, nadal przyjmuje pacjentów. Nieprzerwanie od 55 lat! Żeby zarobić na studia, pracowała w gdańskiej stoczni jako… spawacz!
Życie jak scenariusz
Mimo siwych włosów i siatki zmarszczek na twarzy, zachowała młodzieńczy uśmiech. Już w pierwszych minutach zaraża optymizmem i radością życia. Dlatego aż trudno uwierzyć, że jej losy mogłyby posłużyć za scenariusz do tragicznego czasem filmu biograficznego. – Nieraz zastanawiałam się, czy nie napisać książki, ale właściwie… po co? – pyta. – Przecież tak naprawdę nic nadzwyczajnego w moim życiu się nie wydarzyło… Cały czas ciężko pracowałam i pracuję nadal. Nie wyobrażam sobie, by było inaczej – dodaje skromnie.
Pierwszy zawód spawacz
Dzieciństwo miała cudowne, ale – jak mówi – bardzo krótkie. – Gdy skończyłam 12 lat wywieziono mnie do Niemiec na roboty – wspomina. – W Essen, w obozie pracy, przebywałam od 1941 do 1945 roku. Gdy wróciłam świetnie mówiłam po niemiecku, trochę po francusku, najgorzej… po polsku. Przywiozłam też do ojczyzny fach. Wyuczyłam się zawodu spawacza…