Nie pił, nie palił, dobrze się odżywiał i... ciężko pracował! To – według rodziny – jedyna tajemnica długowieczności Antoniego Kowalskiego ze Święćca (gm. Kramsk). W ubiegłym tygodniu jubilat skończył sto lat. Wśród gości, oprócz dzieci, wnuków i prawnuków, znaleźli się także przedstawiciele gminy.
Wiek pana Antoniego dla mieszkańców wioski nie jest tajemnicą. – A tak, tak, mieszka tam w polach! – pokazuje starsza kobieta. Właśnie ziemia przez całe życie była dla jubilata jedynym utrzymaniem. – Ojciec dużo jej nie miał – mówi syn Stanisław. – Trochę ponad trzy hektary! Ale sam je obrabiał. Jak miał 75 lat, z kosą tak śmigał, że młodzi nie mogli nadążyć!
Rodzina przyznaje, że „dziadka” długo nie opuszczały siły. – Jak miał 82 lata, to na pieszo do Częstochowy na pielgrzymkę poszedł – wspominają. – A jak się na wykopkach uwijał. Teraz trochę osłabł. Nie tylko przez wiek, ale i przez chorobę.