Urząd Miasta w Golinie podzielił mieszkańców ulicy Chabrowej. Jak to możliwe? Część z nich ma posesje na terenie prywatnym, inni na gminnym. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że do wszystkich prowadzi jedna droga, która jest własnością ośmiu rodzin. Jak do swoich domów mają dojechać pozostali? Dziś korzystają z uprzejmości sąsiadów. Co jednak, jeśli ich cierpliwość się skończy? Jak to możliwe, że władze Goliny sprzedały działki budowlane i pozwoliły na postawienie domów nie zapewniając ich właścicielom odrębnej ulicy dojazdowej?
Bita, nie za szeroka dróżka, a po obu jej stronach domy – ulica Chabrowa w Golinie z pozoru niczym nie różni się od tych osiedlowych. Jak się jednak okazuje, jej mieszkańcy od kilku miesięcy toczą bój z władzami miasta. O co? O tę drogę właśnie! – Kiedy zamierzaliśmy się tu pobudować, wykupiliśmy ziemię pod działkę z rąk prywatnych. Podobnie postąpiło osiem innych rodzin. Dostaliśmy mapki, projekty zagospodarowania działki oraz akty notarialne. Wszystko zgodnie z prawem. Zgodnie z tym, co mamy na mapie, droga dojazdowa do naszych posesji też jest wspólną własnością rodzin, które pobudowały się na tym tak zwanym siedlisku – opowiada Maria Mizerna, mieszkanka ulicy Chabrowej. – Do tej pory nie było problemu. Zrodził się on kilka miesięcy temu, kiedy tuż za posesjami, wzdłuż naszej drogi, na terenie miejskim, zaczęły powstawać kolejne domki. Jak się jednak okazało, Urząd Miasta i pan burmistrz nie zapewnili tym ludziom innego dojazdu do własnych posesji. Potraktowali naszą prywatną drogę tak, jakby była ich własnością i ją przedłużyli. Co dzień jeżdżą tu pracownicy, koparki z materiałami budowlanymi, a nawet ciężarówki do oddalonej niedaleko stąd przepompowni – opowiadają pani Maria i Grażyna wraz z sąsiadami.