–
Mogę nie jeść kiełbasy, mięsa, ale bez cukru ani rusz. Może to ta słodycz utrzymuje mnie przy życiu – zastanawia się Franciszka Tupiak z Wilczogóry, która skończyła 102 lata. Był szampan, prezenty, odwiedziny najbliższych i czas na wspomnienia. – Recepta na długowieczność? Sama nie wiem. Chyba nikt jej nie ma – mówi.
Jubilatka urodziła się 29 września 1907 roku w Wilczogórze. – Pamiętam dwie wojny. Gdy miałam dziesięć lat, widziałam jak powstaje Związek Radziecki i upada imperium Romanowów – opowiada. Swojego męża poznała w Niemczech, gdzie wyjechała w poszukiwaniu pracy. W 1929 roku wyszła za niego i razem wrócili do Wilczogóry. Urodziła dwóch synów i zajmowała się gospodarstwem. W miejscowości znana jest jako doskonała krawcowa. Jeszcze dziś zdarza się pani Franciszce usiąść do starej maszyny. – Jak trzeba, to coś przeszyję. Powoli, grubym ściegiem, ale się uda. Kiedyś dorabiałam sobie,szyjąc ubrania innym. Do tej pory na ulicy kłania mi się pan, któremu uszyłam strój do Pierwszej Komunii Świętej – wspomina kobieta.