Kilkanaście dni temu mieszkanka gminy Krzymów zauważyła na drodze dwóch leżących mężczyzn. – Na pierwszy rzut oka nie było widać, czy są ranni – opowiadała. – A wyobrazić sobie moje przerażenie może tylko ten, kto się w takiej sytuacji znalazł. Trzecia w nocy, wąska droga, a na niej dwóch mężczyzn, niedających znaku życia. Nie wiedziałam, co robić. Ostatecznie udało mi się ich obudzić. Okazało się, że byli pijani i po prostu postanowili sobie tutaj... odpocząć. Cóż. Wybrali miejsce – wydaje mi się – niezbyt bezpieczne.
Mieszkanka gminy Krzymów jechała drogą z Borowa do Paprotni. – To była trzecia nad ranem – mówi. – Jakie było moje zdumienie i niepokój, gdy zobaczyłam na tej wąskiej jezdni dwóch mężczyzn. Jeden leżał na plecach, głową do środka drogi, drugi wzdłuż, na brzuchu. Nie wiedziałam, czy coś się im stało, ale byłam pewna, że muszę się zatrzymać i udzielić pomocy. Tu mogło chodzić przecież o czyjeś życie.
Kobieta obawiała się jednak podstępu. – Nie wiedziałam, co stanie się, gdy wysiądę z samochodu – opowiada.