Pierwszą maszyną, którą kupił, był pierwszy i jedyny polski skuter OSA M52 z 1964 roku w... opłakanym stanie. – Zobaczyłem go w jednej z gazet. Pamiętam, był na zdjęciu wraz z piękną modelką. Los chciał, że zakochałem się właśnie w nim – wspomina z uśmiechem Wojciech Ziemski, mieszkaniec Starego Miasta, który do dziś kolekcjonuje zabytkowe polskie motory. Jak twierdzi, jednoślady były jego pierwszą miłością. Mimo że do dziś jest z nimi bardzo zżyty, na pierwszym miejscu stawia przede wszystkim rodzinę.
Przygoda Wojciecha Ziemskiego z dwukołowcami zaczęła się dokładnie siedemnaście lat temu. – To był zupełny przypadek. W jednej z kolorowych gazet zobaczyłem go wraz z piękną modelką. Zakochałem się właśnie w niej – w polskiej osie. Od tamtego czasu robiłem wszystko, by kupić tę maszynę – opowiada. Nie musiał długo czekać na spełnienie swojego marzenia. – Kupiłem go za ogromne (wtedy) pieniądze. Zapłaciłem trzysta złotych, kilka razy więcej niż był wart... Wyremontowałem, odnowiłem i przez wiele lat każdego dnia jeździłem tym skuterem do pracy. Początkowo część znajomych patrzyła z zaciekawieniem, inni stukali się po głowach. Ja jednak się tym nie zrażałem. Nieraz poświęcałem całe noce, by odnowić maszynę. Zachorowałem na punkcie motorów – potrafiłem nawet spać z zębatką! – mówi z uśmiechem. Tak właśnie zaczęła się przygoda, która trwa do dziś.