Decyzją prezydenta Konina Miejska Biblioteka Publiczna wynosi się z synagogi. To bez wątpienia przełom w negocjacjach między władzami Konina a Włodzimierzem Maciaszkiem, konińskim weterynarzem, który kupił synagogę od Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Przeprowadzka biblioteki nie oznacza bynajmniej tego, że miasto bożnicę odkupuje. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że biblioteka przestaje być po prostu kartą przetargową i tym samym możliwsza staje się wymiana: synagoga za inną nieruchomość w mieście.
Rozmowy prezydenta Józefa Nowickiego z Włodzimierzem Maciaszkiem, nowym właścicielem konińskiej synagogi, trwają od miesięcy. Już nawet kilka razy wydawało się, że strony są bliskie porozumienia i podpisania umowy. Najpierw (latem ubiegłego roku) w grę wchodziło najprostsze rozwiązanie. Miasto miało wynajmować synagogę i nadal prowadzić w niej bibliotekę (co czyni od 1988 roku), a opuścić budynek dawnej szkoły talmudycznej (gdzie mieściły się siedziby organizacji kombatanckich i zespół „Rytmix”). Choć szkoła opustoszała, propozycja w końcu jednak upadła. Później właściciel synagogi miał ją wymienić za inne nieruchomości (chociażby za tą sąsiednią zabudowaną garażami), ale i ten plan nie doszedł skutku. W kolejnych miesiącach rozmowy trwały, a – jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy – stawka czynszu rosła. W międzyczasie prezydent wystąpił do kierownika delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Koninie o wydanie opinii w sprawie wydzielenia z całej działki nieruchomości zabudowanej synagogą. Ten wstępnie zaakceptował takie rozwiązanie. Niestety, mimo tego, do porozumienia między stronami i tak nie doszło. W efekcie zobowiązania miasta wobec właściciela synagogi, za bezumowne korzystanie z budynku, urosły do sporych rozmiarów. Podobno czynsz sięgnął 6 tysięcy złotych za miesiąc.
więcej w Przeglądzie Konińskim