Eugeniusz Grzeszczak, poseł PSL-u z okręgu konińsko-gnieźnieńskiego, został wicemarszałkiem Sejmu. To dla naszego regionu szczególna chwila, bo to pierwszy wicemarszałek w historii. Co więcej, wybrany na to stanowisko przez Sejm jednogłośnie. Jeszcze marszałek Grzeszczak nie wie, co będzie należało do jego obowiązków w tej kadencji parlamentu, a już spekuluje się na temat jego przyszłości. Niektórzy twierdzą, że może być kandydatem PSL-u w kolejnych wyborach prezydenta... Polski! – Kandydata hoduje się wiele lat, a Pawlak z Kalinowskim już mogą nie chcieć tego brać na siebie – ocenia jeden z rozmówców PAP. Co na to Eugeniusz Grzeszczak? Zobaczmy!
Podczas pierwszego posiedzenia Sejmu nowej kadencji został Pan wybrany z ramienia PSL-u na wicemarszałka. Co ważne, jako jedyny z kandydatów otrzymał Pan jednogłośne poparcie posłów (454 głosy). To duże wyróżnienie!
Tak. Przyznaję zresztą, że dość zaskakujące. Jako jedyny nie miałem żadnych głosów przeciwnych czy wstrzymujących się. Powiem też szczerze, że najtrudniej przejść głosowanie wyłaniające kandydata w klubie. Były przecież przypadki, że dane osoby nie przechodziły. Na forum sejmowym obowiązuje już raczej zwyczaj popierania kandydata wskazanego przez klub. Oczywiście, niekoniecznie jednogłośnie! To bardzo miłe zaskoczenie i z pewnością wyraz uznania.
Mówi się, co zresztą potwierdził też w jednej z rozmów Waldemar Pawlak, że zasłużył Pan sobie na tę nominację ciężką pracą przy dwóch ostatnich kampaniach wyborczych PSL-u.
Buławę marszałkowską pewnie każdy poseł nosi! I każdy ma takie aspiracje. Oczywiście, nie bez znaczenia były pewnie moje doświadczenia parlamentarne – dwie kadencje w Senacie, trzecia w Sejmie i doświadczenie samorządowe. Wewnątrz klubu zauważono z kolei kierowanie przeze mnie sztabem wyborczym w bardzo trudnych okolicznościach. Sytuacja finansowa PSL-u jest przecież dość powszechnie znana. A jednak, w wyborach samorządowych do sejmików uzyskaliśmy ponad 16-procentowe poparcie! A w ostatnich wyborach do Sejmu byliśmy ugrupowaniem, które najmniej straciło (0,5 proc.). I to mimo tego, że byliśmy ugrupowaniem współrządzącym. Przypomnę, że odpowiadaliśmy za tak ważne obszary, jak chociażby rolnictwo, polityka społeczna czy gospodarka, w dobie światowego kryzysu.
Pierwszy wicemarszałek Sejmu z okręgu konińskiego to też duże wyróżnienie dla wielkopolskich struktur PSL-u, które wypracowały podczas ostatnich wyborów jeden z lepszych wyników w kraju.
Tak to oczywiście traktuję! Nie tylko jako osobiste wyróżnienie, ale i uznanie dla osiągnięć naszych wielkopolskich struktur.
Proszę powiedzieć naszym czytelnikom, jakie będą Pana obowiązki jako wicemarszałka Sejmu?
Ponieważ pierwsze posiedzenie Sejmu zostało przerwane i przerwa potrwa do 17 listopada, dlatego podziału obowiązków jeszcze nie mamy. Sejm, pewnie państwo są zorientowani, to potężna instytucja. Proszę sobie wyobrazić, że pracuje w nim około 1500 osób! To ogromny sztab ludzi, którzy czuwają nad sprawnością procesów legislacyjnych, obsługą posłów i tym wszystkim, co ma zabezpieczyć działanie demokratycznego parlamentu. Sejm realizuje również kontakty z parlamentami Europy i świata. Mówimy w związku z tym o wielu działach, którymi należy kierować i wziąć za nie odpowiedzialność. Podkreślam jednak, że na razie podziału obowiązków nie było.
więcej w Przeglądzie Konińskim