Po raz kolejny operetka Kazimierza Kowalskiego w hali „Rondo” i bliżej nieznany zespół muzyczny (An Dreo&Karina) na placu Wolności – tak wyglądać będzie tegoroczny sylwester w Koninie. Dlaczego i tym razem władze miasta nie zdecydowały się na zorganizowanie imprezy z prawdziwego zdarzenia z gwiazdą muzyczną typu Kayah czy Bajm? – Powiem wprost – komentuje prezydent Józef Nowicki. – Konina na bogatego sylwestra po prostu nie stać!
W ubiegłorocznej kampanii wyborczej, podczas spotkania kandydatów na prezydenta w naszej redakcji, panowie obiecali, że ten, który zwycięży, zorganizuje w Koninie porządnego sylwestra. Minął rok, do końca 2011 pozostało tylko kilkadziesiąt dni i...? – Przygotowujemy sylwestra – informuje Józef Nowicki, prezydent miasta. – Wstępnie rozważaliśmy już konkretny scenariusz. Muszę powiedzieć, że będzie on podobny do tego z roku ubiegłego. Najpierw zaprosimy mieszkańców do hali „Rondo”. Tam najprawdopodobniej usłyszymy Polską Operę Kameralną Kazimierza Kowalskiego. Padła taka właśnie propozycja. Oczywiście oczekujemy od pana Kowalskiego, że przedstawi zróżnicowany repertuar i zagwarantuje udział orkiestry.
Czyżby Kazimierz Kowalski miał sylwestrowy etat w Koninie? Przypomnijmy, że wystąpi u nas z łódzkimi artystami już po raz trzeci. Sprawiedliwie należy jednak oddać, że zwłaszcza pierwszy koncert (pomysł ówczesnego prezydenta Kazimierza Pałasza) konińska publiczność przyjęła bardzo ciepło. Tyle tylko, że drugi już trochę... nudził. – Oczywiście może niektórych dziwić, że po raz trzeci spotkamy się z Kazimierzem Kowalskim – mówi prezydent. – Ale on naprawdę oferuje nam najlepsze warunki. Tego rodzaju występy kosztują około 100-120 tysięcy złotych! Tymczasem pan Kowalski traktuje miasto bardzo preferencyjnie. Opiera się przede wszystkim na dochodach sponsorskich. Nie wykluczam więc, że właśnie z jego oferty ponownie skorzystamy.
więcej w Przeglądzie Konińskim