Dobrą godzinę konińscy radni kłócili się o to, czy dyrektor Szkoły Podstawowej nr 6 Grzegorz Jankowiak został przez rodziców uczniów słusznie posądzony o niegospodarność, czy też nie. I choć skargę oficjalnie uznano za bezzasadną, tak naprawdę dużo ciekawsze jest to, że wszyscy uczestnicy dyskusji byli mniej lub bardziej powiązani z głównymi bohaterami awantury. A to dyrektor jest kolegą partyjnym radnego, a to żona pracuje w szkole, a to u brata zatrudniony jest skarżący rodzić. Słowem Rzeczpospolita Kolegów!
Bardzo emocjonalnie wyglądała dyskusja na temat Grzegorza Jankowiaka, dyrektora SP 6. Przypomnijmy, że 24 maja do Urzędu Miejskiego wpłynęła skarga rodziców, w której zarzucają oni dyrektorowi niegospodarność, brak inicjatywy, niejasności związane z liczebnością klas pierwszych itd. A ponieważ pismo trafiło też do Rady Miasta, sprawę zbadały radne z odpowiedniej komisji – Elżbieta Siudaj-Pogodska (PO) i Monika Kosińska (KKS). Ostatecznie, po wielu rozmowach, komisja uznała, że skarga jest bezzasadna. Na sesji jednak ta druga wyraziła odmienne zdanie. – To wszystko nie jest takie oczywiste, dlatego dopytam o kilka rzeczy – stwierdziła. Na wątpliwości radnej odpowiadała Urszula Miłosz-Michalkiewicz, kierownik Wydziału Oświaty. I mimo że pani kierownik wyraźnie artykułowała, iż jej zdaniem w kwestii utworzenia trzech klas pierwszych ze zbyt małej liczby uczniów dyrektor popełnił błąd, najwyraźniej do wiadomości nie chciał tego przyjąć przewodniczący rady Wiesław Steinke. Najkrócej rzecz ujmując, dyskusja przebiegała tak. – Mój problem polega na tym, że gdzie spojrzę, to wszystko widzę – oznajmiła Miłosz-Michalkiewicz. – Winny jest dyrektor! Na to odpowiadał Wiesław Steinke: – Nie można pochopnie oceniać człowieka! To wina jego ówczesnego zwierzchnika dyrektora.
I tak przez wiele minut.
więcej w Przeglądzie Konińskim