Przez tydzień prezydent Józef Nowicki przebywał na kardiologii w konińskim szpitalu. Na oddział trafił po tym, jak zasłabł podczas urzędniczego pikniku. Jak dziś się czuje? Czy potrzebna mu będzie operacja w znanym ośrodku kardiologicznym? I, co najważniejsze, czy wróci do pracy w urzędzie i nadal będzie pełnił funkcję prezydenta miasta? O tym wszystkim rozmawialiśmy z Józefem Nowickim w miniony piątek. Co powiedział? Zobaczmy.
Rozmowa z Józefem Nowickim, prezydentem Konina:
– Panie prezydencie, jak się Pan czuje?
– Dziękuję bardzo. Czuję się niemal bardzo dobrze.
– Kiedy wychodzi Pan do domu?
– Dzisiaj. Ale jest to jedynie przepustka, gdyż ten zakres badań, który przeszedłem tutaj – w naszym konińskim szpitalu – trzeba będzie rozszerzyć. Oczywiście poddam się temu.
– A gdzie będzie kontynuowane leczenie?
– W tej chwili jeszcze nie zostało to przesądzone. Wiem, że dostanę skierowanie do któregoś z większych ośrodków kardiologicznych w naszym kraju. Nim o tym, to powiem, że przeprowadzone, bardzo wszechstronne badania potwierdziły, iż stan mojego organizmu jest stosowny do wieku, a są nawet częściowe wyniki świadczące o rewelacyjnej kondycji – i to mnie bardzo cieszy.
– Ale z jakiegoś powodu trafił Pan jednak do szpitala?
– Tak. Zasłabłem. Przyczyna tego wydaje się być zdiagnozowana, ale wymaga to jeszcze dodatkowych, szerszych konsultacji. Nie wykluczam również, że będzie potrzebna jakaś dodatkowa ingerencja kardiochirurgiczna.
– Czy to oznacza, że przez najbliższe tygodnie nie wróci Pan do Urzędu Miejskiego?
– Tak. To może oznaczać, że przez jakiś czas mnie nie będzie. Nie jest to jednak jeszcze przesądzone. Zresztą, pewnie gdybym nawet w poniedziałek bardzo rwał się do pracy, to lekarze by mi na to nie pozwolili.
więcej w Przeglądzie Konińskim