Zamknięte szkoły i przedszkola. Wyludnione ulice. Brak lekarzy i pielęgniarek. Wypełnione chorymi szpitale. Czy grozi nam pandemia grypy? Czy Konin jest przygotowany na wybuch epidemii na taką skalę? Czy mamy odpowiednie leki, wystarczającą ilość miejsc na oddziale zakaźnym i wyszkolonych lekarzy? – Ja nie wpadam w panikę. Powinniśmy zachować spokój. Natomiast państwo musi być przygotowane. Tym bardziej że sądząc z przebiegu wszystkich epidemii i pandemii gryp, które były kiedyś, a są dokładnie opisane, gdy się zacznie – idzie jak burza – mówi Romana Olszowska, ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Koninie. A Krystian Karbowy, zastępca dyrektora tej placówki, uspokaja: „Jesteśmy gotowi do przyjęcia chorych”. Spokojny jest również Jarosław Lubiatowski, ordynator Oddziału Ortopedii i Traumatologii WSZ w Koninie, który w tej chwili jest w Meksyku. – Tu nie ma żadnej paniki. Tyle tylko, że jest mniej turystów, bo niektóre obiekty są pozamykane. Ale powoli otwierają je dla zwiedzających – mówi.
Lekarze z Konina są w Meksyku
Kilkanaście dni temu cały świat obiegła informacja o nowej odmianie wirusa grypy. Pierwsze przypadki świńskiej grypy zanotowano w Meksyku. Potem wirus rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Chorzy są już m.in. mieszkańcy USA, Kanady, Izraela, Danii, Hiszpanii i Niemiec. Okazało się, że nowy wirus to mutacja grypy świńskiej, ptasiej i ludzkiej. A/H1N1 budzi postrach wśród naukowców, lekarzy i zwykłych ludzi. Czy mamy się czego bać? Czy choroba dotrze do Polski i Konina? – Optymizm naszych władz jest bardzo duży – przyznaje Aleksandra Stacherska, rzecznik konińskiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Jej zdaniem prawdopodobieństwo, że nowy wirus trafi jednak do naszego kraju jest spore.
więcej w Przeglądzie Konińskim