
Nieoczekiwanie w Urzędzie Marszałkowskim w Poznaniu odbyła się rozprawa administracyjna dotycząca cofnięcia Kopalni Węgla Brunatnego „Konin” pozwolenia wodnoprawnego na odwadnianie odkrywki „Tomisławice”. Z wnioskiem takim wystąpił do samorządu wojewódzkiego Greenpeace i to, jak widać, skutecznie. Ostatecznie uznano, że należy ponownie przeprowadzić badanie jakości wody z odkrywki. – Nie boimy się tego – komentuje Sławomir Mazurek, prezes kopalni. – Straszne jest tylko to, że urzędniczka marszałka zarządza następne badania, bo tak chce Greenpeace. Czyżby stał ponad prawem? Nawet jeśli swe próby „ekolodzy” pobierali butelką po coca-coli?
Co trafia do Gopła?
Przypomnijmy, że powodem całego zamieszania są sprzeczne badania jakości wód z odwadnianej odkrywki „Tomisławice”. Z tych, na które powołuje się Greenpeace, wynika że to, co trafia do Gopła, jest ogromnie zanieczyszczone. Z danych, którymi posługuje się kopalnia, wyczytać można natomiast, że zrzucana woda spełnia wszelkie normy. Pierwsze analizy przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Badania wykonane na zlecenie Związku Gmin Zlewni Jeziora Gopło wykazały, że zawartość żelaza w wodach kopalnianych przekracza od 8 do 190 razy maksymalne dopuszczalne polskim prawem stężenie, a ilość manganu od 200 do 800 razy wielkość podaną przez kopalnię w raporcie środowiskowym. Na tych właśnie informacjach opierają się protesty i skargi Greenpeace.więcej w Przeglądzie Konińskim