Postawienia ponad dwumetrowego, drewnianego płotu domagają się od miasta właściciele działek przy ul. Pionierów w Koninie. Ogrodzenie ma ich odizolować od... pacjentów budowanego właśnie hospicjum. – Chciałbym zapewnić, że umierający nigdy nie zobaczą ze swoich okien „płotu drewnianego pełnego” oddzielającego ich od reszty świata – komentuje Andrzej Sybis, zastępca prezydenta Konina. – Zrobimy wszystko, żeby mimo losu jaki ich spotkał, spędzili te dni godnie, w przyjaznej atmosferze. – To my mamy na myśli dobro tych pacjentów – twierdzą autorzy wniosku. – Nasze domy od hospicjum dzieli zaledwie 9 metrów. Chodzi o poszanowanie prywatności obu stron. Wypowiedź pana Sybisa świadczy natomiast o jego wybitnych zdolnościach w kierunku podjudzania, a nie planowania przestrzennego.
Komuś nie starczyło wyobraźni
Sprawa nie jest tak jednoznaczna, jakby się wydawało. Choć żądanie postawienia płotu zasłaniającego „widok” na hospicjum wydaje się być oburzające, obie strony sporu mają swoje racje. Winny zaś zamieszaniu, choć może nie do końca świadomie, wydaje się być... Urząd Marszałkowski. W Poznaniu komuś po prostu zabrakło wyobraźni.
Przypomnijmy, że teren, o którym mowa, w całości należał właśnie do samorządu wojewódzkiego. Kilka lat temu w budynku przy Południowej funkcjonował oddział leczenia uzależnień. Po jego przeniesieniu do szpitala Urząd Marszałkowski postanowił nieruchomość sprzedać. Mimo prób nie udało się. Nie znalazł się żaden chętny kupiec. Na przełomie 2006/2007 roku, gdy w Koninie pojawiła się koncepcja uruchomienia na Glince hospicjum, poznańscy urzędnicy wpadli na pomysł okrojenia terenu. Postanowili wydzielić działki pod budownictwo mieszkaniowe tam, gdzie do tej pory stały ławeczki, biegły alejki spacerowe. I tak grunty trafiły do prywatnych nabywców. Obraz tego, jak szczęśliwie zostały wymierzone, mamy właśnie dziś.
Prywatny grill, intymna... śmierć
Oto budowane domy stoją 9 metrów od okien modernizowanego hospicjum. A ich właściciele kilka dni temu wystosowali do Urzędu Miasta zaskakujące pismo. – Zwracamy się z uprzejmą prośbą o założenie pomiędzy naszymi działkami a remontowanym obiektem płotu drewnianego, pełnego, o wysokości powyżej 2 metrów – czytamy. – Biorąc pod uwagę specyficzny charakter działalności hospicjum oraz poszanowanie prawa do prywatności i intymności obu stron, zarówno mieszkańców jak i pacjentów, prośba nasza jest jak najbardziej uzasadniona. Nie chcemy, aby codzienne życie miało jakikolwiek negatywny wpływ i wydźwięk dla przyszłych pacjentów hospicjum.
Na ile autorzy listu troszczą się o chorych, a na ile dbają o własne sprawy, niełatwo ocenić. Jedno jest pewne, rzeczywiście trudno wyobrazić sobie wieczorny, zakrapiany grill w przydomowym ogródku, a 9 metrów obok pacjenta przyjmującego ostatnie namaszczenie!
więcej w Przeglądzie Konińskim