Czy rzeczywiście powinniśmy cieszyć się z tego, że koniński „Konwart”, po wielu nieudanych przetargach, znalazł w końcu nabywcę? Gdy czyta się materiały prasowe na temat działalności rodziny nowej właścicielki Zakładów Przemysłu Odzieżowego, przed nadmiernym optymizmem należałoby się, przynajmniej na razie, powstrzymać. Ich nazwisko przewija się bowiem w publikacjach dziennikarzy pism ogólnopolskich i lokalnych w nie najlepszym świetle, w powiązaniu ze sprawami sądowymi.
Kupiec mocno tajemniczy
Przypomnijmy, że „Konwart” udało się sprzedać za 2 miliony złotych po kilku wcześniej nierozstrzygniętych przetargach. Dlaczego? Nie było po prostu chętnych, a też i początkowa cena (4 miliony złotych) wydawała się ewentualnym zainteresowanym zbyt wygórowana. Nie ma się więc co dziwić, że gdy pojawił się wreszcie inwestor, wielu mówiło o zbyciu tego majątku w kategoriach sukcesu. Wiadomo było, że kupcem jest bogata kobieta z południa Polski. Jej nazwisko pozostawało jednak tajemnicą, a ona sama na razie nie chciała i nie chce rozmawiać z mediami o przyszłości tego terenu i ewentualnych swoich planach. – Właścicielka ma zamiar spotkać się najpierw z władzami miasta – poinformował nas Marek Dudziak, syndyk masy upadłościowej „Konwartu”. – W imieniu prezydenta Andrzeja Sybisa przekazałem jej informację, że ogłoszono konkurs na zagospodarowanie tej przestrzeni wśród studentów Politechniki Poznańskiej. Pani bardzo się ucieszyła i obiecała, że zapozna się z tymi projektami. Sądzę, że funkcja terenu zostanie zmieniona i na pewno nie powstaną tam mieszkania czy zakład krawiecki. Nowa właścicielka skonsultuje swoje pomysły z władzami miasta i architektami. Wiem, że dysponuje środkami, które pozwolą zrealizować całkiem fajne przedsięwzięcie. Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia kilku właścicieli parteru. Nowy nabywca będzie prowadzić z nimi negocjacje.
więcej w Przeglądzie Konińskim