Awaria głównej magistrali wodociągowej, jakiej w Koninie nikt nie pamięta, zakłóciła w Wielką Sobotę ostatnie przygotowania do świąt. Tuż po godzinie 17.00, kiedy większość z nas pracowała jeszcze w kuchni, nagle w kranach zabrakło wody. Mieszkańcy nowego Konina nie mieli jej do około 20.00, zaś po drugiej stronie Warty popłynęła dopiero przed południem pierwszego dnia Wielkanocy. – To skandal! Żeby w takim czasie nie było wody tak długo, to się w głowie nie mieści w XXI wieku – denerwowali się lokatorzy. A wszystko z powodu pękniętej rury. Problem w tym, że nikt koninian nie poinformował o tym, co się stało i jak długo awaria potrwa. W konsekwencji woda w butelkach w błyskawicznym tempie znikała z otwartych jeszcze o tej porze sklepów. I nic w tym dziwnego, bo beczkowozy wyjechały na osiedla dopiero w późnych godzinach nocnych.
Wielka Sobota to czas ostatnich przygotowań do świąt wielkanocnych. Chyba nikomu nie trzeba mówić, że do tych czynności niezbędna jest… woda. Niestety, w tym roku mieszkańcom Konina zabrakło jej w sobotnie popołudnie. Krótko po godzinie 17.00 pękła główna rura o średnicy 60 cm, doprowadzająca wodę z głównego ujęcia do Starego Konina. Konieczne stało się zamknięcie zaworu i puszczenie jej innymi przewodami. Gwałtownie wówczas spadło ciśnienie i dlatego lokatorzy z prawobrzeżnej części miasta zostali jej pozbawieni na ponad 2 godziny. – Ręce miałam ubrudzone od ciasta. Kiedy odkręciłam kran, by je umyć, nie poleciała ani jedna kropla. Pobiegłam do sąsiadów pytać, czy wiedzą co się stało, a tam podobna sytuacja – mówiła zdenerwowana kobieta z V osiedla.
Większość ludzi wsiadła w tym czasie w auta w poszukiwaniu otwartego jeszcze o tej porze sklepu. Niektóre duże markety przestały pracować już o 16.00. Kierowcy podjeżdżali pod nie i zawracali. Za to w mniejszych placówkach butelki w wodą mineralną wynoszono całymi zgrzewkami. – W kilkanaście minut sprzedałam cały zapas. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam – powiedziała sprzedawczyni jednego z punktów w Starym Koninie. Prawdopodobnie przyczynił się do tego totalny brak informacji, który zdezorientował koninian. Nie usłyszeli bowiem żadnego komunikatu o tym, co się stało i jak długo taki stan może potrwać. Jakby tego było mało, numer alarmowy 994 był zupełnie nieosiągalny. Nagle wszyscy zaczęli pod niego dzwonić, co w konsekwencji doprowadziło do przeciążenia sieci. Tylko nieliczni usłyszeli wytłumaczenie od dyżurnego w wodociągach.
Na szczęście w nowej części miasta woda pojawiła się już około godz. 20.00. Można było dokończyć zajęcia kuchenne i spróbować umyć się, choć to, co leciało z kranów, do kąpieli raczej nie zachęcało. Brunatno-żółta barwa i liczne zanieczyszczenia – tak wyglądało dno wanny. O użyciu jej do celów spożywczych, nie wspominając. Trzeba było najpierw spuścić sporą ilość wody, by nabrała odpowiedniej barwy i jakości. – Ciekawe czy spółdzielnia odejmie nam ze stanu liczników te zmarnowane dziesiątki litrów, a wodociągi odstąpią od żądania zapłaty za nie? Wypuściłem cztery pełne wanny wody, bo nie nadawała się do niczego i kto mi za to zwróci? – niepokoił się mężczyzna z ulicy Wyszyńskiego.
więcej w Przeglądzie Konińskim