Rodzice 14-letniego ucznia gimnazjum w Starym Mieście zarzucają nauczycielowi muzyki, że uderzył kablem ich syna. Sprawą zainteresowali konińską policję i miejscowy oddział wielkopolskiego kuratorium oświaty – Wydział Nadzoru Pedagogicznego w Koninie.
Do zdarzenia doszło w czwartek, 2 kwietnia, podczas lekcji muzyki – tego dnia pierwszej godziny w klasie I c. – Nauczyciel kazał nam zrobić zadanie i wyszedł z lekcji. My wstaliśmy, wyszliśmy z ławek, zaczęliśmy rozmawiać. To były normalne rozmowy, nie zachowywaliśmy się głośno. Kiedy pan wrócił do klasy, ja akurat zajmowałem swoje miejsce w pierwszej ławce. Wtedy dostałem kablem w nogę. To był chyba kabel od gitary – relacjonuje Dawid.
Po uderzeniu – na wewnętrznej stronie uda – została pręga o długości 13 cm.
– To było bolesne uderzenie. Przez jakiś czas czułem mrowienie w nodze – dodaje uczeń.
O tym wydarzeniu Dawid poinformował najpierw telefonicznie ojca, dopiero wieczorem powiedział o wszystkim mamie. – Wahałam się, czy coś z tym zrobić. Syn mówił, że w sumie trzy osoby zostały w podobny sposób potraktowane – opowiada matka chłopca, Urszula Pirańska. Ze zdjęciami i pisemną skargą nazajutrz po incydencie rodzice poszli do kuratorium i na policję. W piśmie wspomnieli też o innych sytuacjach, jakie miały mieć miejsce z udziałem nauczyciela muzyki, a o których wcześniej chłopak opowiadał. – Dogadywał synowi. Nawiązując do nazwiska Pirański mówił, że jego koleżanka ma psa, którego nazwała Pirania. Zdarzyło się też klepnięcie pustą plastikową butelką czy długopisem. Nie chcieliśmy robić z tego powodu hałasu. Pomyśleliśmy, że Dawid jeszcze trochę wytrzyma, bo muzyka kończy się w pierwszej klasie, ale tu na trzy miesiące przed końcem roku doszło do takiej sytuacji, której już nie możemy zignorować – tłumaczy Urszula Pirańska.
więcej w Przeglądzie Konińskim