Od ubiegłego tygodnia mieszkańcy Cukrowni Gosławice ogrzewają swoje domy ciepłem pochodzącym z nowej kotłowni. To na pewno dobra wiadomość. Zła jest taka, że płacić będą więcej niż dotąd.
Budowa kotłowni prowadzona była w ekspresowym tempie. Rozpoczęła się 16 maja, a obiekt funkcjonował już 18 listopada. Inwestycja była konieczna, bo Pfeifer und Langen – właściciel cukrowni – likwiduje właśnie swoją kotłownię. – Byliśmy więc zmuszeni do błyskawicznego wybudowania własnej – mówił Andrzej Chmielecki, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Koninie. – Nowa kotłownia zaspokaja w stu procentach potrzeby wszystkich mieszkańców, którzy byli do tej pory podłączeni do instalacji należącej do cukrowni. Moc nowej wynosi 1,54 megawata z możliwością rozbudowy w przypadku powiększenia się osiedla. Kotłownia spalać będzie około 600 ton paliwa rocznie – ekogroszku tzw. płukanego. Paliwo jest dobrej jakości po to, żeby dym, którego zresztą nie widać, nie był uciążliwy dla otoczenia. I taka kotłownia jest w całości. Nie psuje, nie niszczy, jest cicha. Składa się z trzech kotłów, a więc jest pewność, że w każdych warunkach pogodowych to ciepło zostanie do domów dostarczone i na tym osiedlu nikt nie zamarznie.