Na wakacje za granicą zdecydowało się w tym roku dużo więcej koninian niż w latach poprzednich. Wielu też po powrocie udało się do… powiatowego rzecznika konsumentów. Okazuje się, że największą zmorą turystów był problem z zakwaterowaniem w wybranym hotelu. O szczęściu mogą mówić ci, którzy po przeniesieniu do innego hotelu, nie spędzali czasu we wszechobecnym kurzu, bo szlifowano właśnie największy basen, nie musieli spać w dziecięcym łóżeczku, a kwatery zaprzyjaźnionych rodzin nie były od siebie oddalone o 15 kilometrów.
Kłopoty z zakwaterowaniem najczęściej mieli koninianie wypoczywający w Turcji i Egipcie. – Te osoby pojechały do miejsca, gdzie miały zarezerwowany określony hotel – mówiła Bernadeta Szmytka, powiatowy rzecznik konsumentów. – Tam dowiedziały się, że nie ma dla nich pokoju. Następowało przerzucanie z hotelu do hotelu. Część osób się na to zgadzała, inni się buntowali. Ci, którzy do nas przychodzą, informują, że biura podróży odmawiają świadczeń dodatkowych czy rekompensaty, twierdząc, że wszystkie warunki umowy zostały zrealizowane. Wtedy my wkraczamy do akcji i ustalamy, jak to wygląda. Okazuje się, że firmy turystyczne nie sprawdzają, co się dzieje w tych kurortach.