Jesienią, nawet o 40 groszy, wzrośnie cena chleba. Zdrożeją mięso i wędliny. Więcej trzeba będzie zapłacić za olej. Na obecnym poziomie natomiast mają kształtować się ceny artykułów mleczarskich. Mniej niż w ubiegłym roku zapłacimy za ziemniaki, ogórki i pomidory. Dramatycznie tymczasem wygląda sytuacja… w owocach. Niektórzy twierdzą, że jabłka będziemy jeść jak kiedyś pomarańcze. Tylko w Boże Narodzenie.
Ten rok nie był łaskawy dla naszych portfeli. Wiadomo, że styczeń tradycyjnie już słynie z podwyżek. W lutym przeżyliśmy kosmiczne ceny cukru i mąki. Prawie w tym samym czasie w szalonym tempie drożały warzywa. W maju sadowników pokonał mróz. Niektórym wymarzły całe plantacje. Lato mieliśmy raczej deszczowe, co spowodowało, że rolnicy nie mogli wjechać na swoje pola, a zboża atakował grzyb. W rezultacie w powiecie konińskim tegoroczne zbiory są znacznie niższe. Wszystko wskazuje na to, że sprawdzą się prognozy ekspertów dotyczące jesiennej drożyzny, czyli wzrostu cen podstawowych produktów żywnościowych.
O tym, że będzie drogo, mówią już tegoroczne ceny skupu zbóż. W ubiegłym roku za żyto płacono średnio 550 złotych za tonę, teraz jest po 800 zł. Pszenica kosztowała w granicach 760 złotych, teraz 1 100 zł. Do tego dochodzi wielkość plonów. – W ubiegłym roku zebrano średnio 3,9 ton pszenicy z kwintala, dzisiaj w najlepszych rejonach (!) jest od 2,8 do 3,3 tony z kwintala – poinformowała Bożena Frankowska, naczelnik Wydziału Ochrony Gruntów Rolnych, Rolnictwa i Leśnictwa konińskiego starostwa.