O tym, że surfowanie w Internecie może naruszać zasoby finansowe przekonało się wielu, a ostatnio także koninianie. A dokładniej ci, którzy postanowili ściągnąć do swojego domowego zacisza przy pomocy pewnego portalu muzykę, gry, zdjęcia czy filmy za darmo. – Nie ma dnia, żeby ktoś w tej sprawie nie przyszedł czy nie zadzwonił – mówi Bernadeta Szmytka, powiatowy rzecznik konsumentów. Dlaczego? Okazuje się znowu, że nie czytamy umów i regulaminów.
Wspomniana strona internetowa oferuje darmowe ściąganie plików przez 10 dni. – Chodzi o „pobieraczka” – informuje Bernadeta Szmytka. – Klient nie zwraca niestety uwagi na to, że jeśli w ciągu tego czasu (10 dni) nie zrezygnuje formalnie z tej opcji, to ta umowa jest traktowana jako umowa ważnie zawarta (jako świadczenie usług drogą elektroniczną). Z tego tytułu przedsiębiorca (właściciel portalu) żąda zapłaty. Ludzie ściągają różne pliki: tekstowe, dźwiękowe czy graficzne. Nie ma dnia, żeby koninianie nie przychodzili czy nie dzwonili do nas w sprawie „pobieraczka”.
Na stronie portalu znajduje się prośba o wypełnienie formularza. W oczy rzuca się hasło: „10 dni pobierania bez opłat”. Aby jednak z tego dobrodziejstwa skorzystać trzeba wpisać swoje dane. Znajduje się tam też tekst: „wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych wyłącznie do celów realizacji usług oraz oświadczam, że zapoznałem się i akceptuję w całości treść regulaminu usług”. Trzeba więc zaznaczyć opcję w kratce i zarejestrować się.