Coraz częściej słyszy się, że niemożliwe jest związanie się umową o pracę z jedną firmą na całe życie zawodowe. Coraz częściej też pracodawcy proponują inne formy zatrudnienia. W pewnym sensie wymuszane przez postęp. W ubiegłym tygodniu w konińskim starostwie odbyło się spotkanie, podczas którego wyjaśniano, co to takiego elastyczne i alternatywne formy zatrudnienia. – Polegają one na tym, że praca wykonywana jest w elastycznym, odpowiadającym nam czasie bądź też miejscach poza zakładem, albo też obie formy łączą się – wyjaśniał Maciej Żołądkowski, koordynator projektu „Praca na miarę twoich potrzeb. Elastyczne i alternatywne formy zatrudnienia. – Uznaliśmy, że warto promować takie rozwiązania, bo z unijnych statystyk wynika, że każdy z nas średnio sześć razy w ciągu całej kariery zawodowej będzie zmieniał nie tylko miejsce pracy, ale i zawód.
Elastyczne formy zatrudnienia w Polsce nie cieszą się zbytnią popularnością. Mało tego, Polacy odnoszą się do takich propozycji raczej nieufnie. Inaczej jest na świecie, gdzie elastyczne formy pojawiły się już w latach 60. i 70. A pewien amerykański uczony zaczął się zastanawiać, czy nie lepiej i łatwiej byłoby pracować w domu. Jak można zdefiniować elastyczne zatrudnienie? „Termin elastyczne formy zatrudnienia oznacza inne, niż praca w pełnym wymiarze czasu w ramach stosunku pracy, sposoby zatrudnienia. O ile model tradycyjny, a więc tzw. etat, charakteryzuje się naturalną sztywnością, o tyle odchylenia od niego są niczym innym jak przejawem elastyczności. Zatrudnienie przestaje określać jedynie stosunek pracy oparty o umowę o pracę” – czytamy w specjalnie przygotowanym na potrzeby kampanii wydawnictwie.
– Istnieje takie przekonanie, że jak się nie ma umowy na stałe, to właściwie nie ma się pracy – mówił Maciej Żołądkowski.