Ostatnimi czasy za każdym razem gdy zbliża się jakiś szczyt Unii Europejskiej bądź NATO media trąbią tylko o tym kto na niego poleci. Dziennikarze coraz mniej piszą o tym co się na danych szczycie będzie działo bądź co się już się zdarzyło. Najważniejsze są spory na linii rząd-prezydent. Nasza głowa państwa z wyjazdów tych urządza sobie małą kampanię wyborczą, przecież fajnie jest pokazać się na zdjęciu z Barackiem Obamą czy panią kanclerz Merkel inna sprawa że trudno mu z nimi zamienić słowo . Ciągłe mówienie że chodzi jedynie o godne reprezentowanie państwa do którego prawo ma prezydent jest zwykłym laniem wody. Politykę zagraniczną powinien zgodnie z konstytucją prowadzić rząd, który jednak coraz bardziej ustępuje na tym polu Lechowi Kaczyńskiemu. Gdyby jeszcze nasz prezydent był powszechnie lubiany w kręgach dyplomacji, to sprawa wyglądała by troszkę inaczej jednak jest nieco na odwrót. Ze zdaniem głowy naszego państwa mało kto się dziś liczy, może poza krajami zza wschodniej granicy. Donald Tusk jest odbierany już na zupełnie innych falach niż Lech Kaczyński, co też powinno mieć jakieś znaczenie.
Bardzo dobitnie niesnaski między rządzącymi było to widać na ostatnim szczycie NATO. Dla nas nie był to tylko zwykły zjazd państw członkowskich, przecież nasz człowiek był wymieniany od kilku miesięcy jaki kandydat na stanowisko sekretarza generalnego, które jest jednym z ważniejszych w międzynarodowej polityce. To że miał szanse czysto teoretyczne to już inny temat. Prezydent jedzie na szczyt i urządza sobie samowolkę, a o stanowisku premiera dowiaduje się rzekomo od pana Rasmussena. Czy nie jest nieco dziwne iż głowa naszego państwa otrzymuje instrukcje o tym co ma zrobić od człowieka którego to w gruncie rzeczy bezpośrednio dotyczy?
Trudno jest prowadzić konstruktywną politykę zagraniczną w momencie gdy dwa najważniejsze organy w państwie nie mogą dojść do zgody. Jeśli między prezydentem a rządem nie powstanie choćby cienka nitka zgody to raczej nic konstruktywnego do czasów najbliższych wyborów prezydenckich nie wskóramy. Na tym wszystkim traci obraz Polski na arenie międzynarodowej. Ciężka ta nasz koabitacja, oj ciężka.
Bartosz Nożewski