Nie lubię. To na pewno nie jest mój ulubiony dzień tygodnia. Przypomina mi, jak wiele ludzkich problemów czeka na rozwiązanie i jak odległa bywa szansa ich realizacji. Poniedziałek to tradycyjnie dzień bezpośrednich spotkań mieszkańców z Prezydentem Miasta i jego Zastępcami. Jednym z problemów, z którym przychodzą licząc na pomoc i radę jest sprawa mieszkań, a raczej ich braku. Problem od lat wyjątkowo trudny dla samorządu.
Po ponad 10 latach niezłego funkcjonowania programu pomocy państwa w budowie dostępnych mieszkań – popularnie nazywanych mieszkaniami TBS-owskimi – zaczyna się dziać w tej kwestii coś niedobrego. Na marginesie uważam, że jest to jedyny program realizowany przez kilka ostatnich ekip rządowych – może z różnym powodzeniem, ale jednak z efektami w postaci kilkuset tysięcy mieszkań dostępnych dla średnio zarabiających ludzi. To jeszcze nie obiecywane 3 miliony mieszkań, ale zawsze coś. W ramach tego programu nasze miasto, a dokładnie nasze MTBS wybudowało 560 mieszkań. Jest gotowe, wręcz „stoi w blokach startowych”, aby budować następne. Bo ludzie czekają. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że u nas w kraju jest tak, że jak jest z czymś dobrze to dla równowagi trzeba coś popsuć.
Przed 9 miesiącami Bank Gospodarstwa Krajowego udzielił konińskiemu MTBS-owi promesy ( inaczej mówiąc obiecał, że przyzna kredyt), na budowę kolejnych ponad dwudziestu mieszkań. Przez te 9 długich miesięcy niecierpliwie czekaliśmy, aby wreszcie wyraził zgodę na jego udzielenie. I nic. Słaba pociecha, że to „nic” dotyczy nie tylko naszego miasta, ale także długiej listy innych TBS w kraju, które są gotowe do „zaspokajania potrzeb mieszkaniowych lokalnych społeczności”. I w dalszym ciągu nic…
Po kolejnym poniedziałku, w którym problemy mieszkaniowe stanowiły ponad połowę spraw, o których rozmawiałem z mieszkańcami, zachodzę w głowę i pytam: o co tu chodzi???
Czy o to, by wcale nie budować? Czy odłożyć budowanie tych mieszkań w czasie? Ale nie wiem po co! A może – co wydaje mi się niestety bardzo prawdopodobne – chodzi o to by znaleźć „ sposób” jak zakończyć jedyny program, który się sprawdził. I zrobić więcej miejsca na rynku dla deweloperów ? Fakt, że oni dużo budują, ale kogo na ich mieszkania stać. Jeśli samorządy nie budują ze środków własnych, to młode rodziny nie będą miały szansy otrzymania mieszkań na dostępnych warunkach. Jeżeli to co się w tej kwestii dzieje jest sposobem na to, aby obudzić rynek budowlany – to jest to pomysł szalony i wariacki.
Wiem, że w kolejny poniedziałek znów będę tłumaczył moim interesantom dlaczego tak długa jest kolejka oczekujących na mieszkania. Po raz kolejny powiem im, że nie wiem kiedy wróci sposób finansowania mieszkań TBS-owskich i jak długo przyjdzie im czekać na wymarzone mieszkanie. Nie wiem. Jestem bezradny, czekam na rozsądną decyzję rządu i BGK.
…i dlatego nie lubię poniedziałku…
Andrzej Sybis