Z uwagą śledzę radnych, którzy zdają w konińskich mediach relacje ze swojej 3-letniej działalności. Pytanie: czemu mają służyć te przesłuchania? Czy temu, abyśmy dowiedzieli się jakichś konkretów, czy abyśmy usłyszeli festiwal medialnego lansu? Mam wyrobione zdanie i wiem czego mniej lub więcej można się po poszczególnych radnych spodziewać. Wiem też, kto może opowiadać bajki, a kto nie.
Przed chwila obejrzałem wydanie TV Konin (12.11.2009 r.) o godz. 22:00 i stwierdziłem, że muszę coś napisać.
Po programie informacyjnym ujrzałem w studio TV Konin radnego Mateusza Cieślaka. Jakież było moje zdumienie, kiedy usłyszałem z jego ust o tym, że swego czasu radny zabezpieczył pieniądze na plac zabaw przy ul. Podgórnej!
Sprawa tego placu była bardzo, bardzo burzliwa. Po informacjach medialnych w marcu 2009 r., postanowiłem sprawdzić czy ten plac rzeczywiście stanie. Okazało się, że placu zabaw przy ul. Podgórnej nie będzie, bo nie ma pieniędzy na jego budowę, a wg urzędników UM Syndyk masy upadłościowej KTBS nie zgadza się na budowę takiego placu.
Przez 8 ostatnich lat mieszkańcy bloków przy ul. Podgórnej, a wśród nich ja, byliśmy zwodzeni przez kolejnych radnych i władze i wszystko wskazywało na to, że znowu zostaniemy „wystawieni do wiatru”.
Osobiście zaangażowałem się w sprawę placu zabaw. 18.03.2009 r. napisałem pismo do Prezydenta Konina. Zebrałem wcześniej podpisy mieszkańców ul. Podgórnej. Przeprowadziłem negocjacje z Syndykiem (dokumentacja do wglądu), który jak się okazało, nie miał nic przeciwko placowi zabaw. W KTBS ani widu, ani słychu nie było o wizycie jakiegokolwiek radnego, a w UM zarówno ja jak i moi sąsiedzi z ul. Podgórnej walczący o plac zabaw dla naszych dzieci początkowo zostaliśmy potraktowani jak intruzi. Dzięki wsparciu mediów i zrozumieniu jakie ostatecznie okazał nam Prezydent Konina, pieniądze znalazły się i plac zabaw przy Podgórnej stanął i to w oka mgnieniu – 15.04.2009 r. Nie wspierał nas w tej sprawie ŻADEN z radnych, choć media pisały o naszej samotnej walce, za co zarówno ja, jak my mieszkańcy ul. Podgórnej jesteśmy im bardzo wdzięczni.
Na przedwakacyjnej sesji rady miejskiej 01.07.2009 r., tej, na której jeden z radnych ze Starówki cudownie zauważył, że jest w Koninie Słup Drogowy i należy go wyczyścić, miałem ciekawą rozmowę właśnie z radnym Mateuszem Cieślakiem. Dosiadł się do mnie na chwilę (siedziałem w części dla publiczności), zapewnił mnie o swoim nieustającym wsparciu dla budowy placu zabaw przy ul. Podgórnej, pocieszył w sprawie pojawiających się trudności i obiecał pomoc w negocjacjach z Syndykiem w KTBS i w UM. Podziękowałem za przyszłe wsparcie i uścisnąłem prawicę radnego. Niestety (dla radnego) plac zabaw od równych 2,5 miesiąca stał sobie pod moim blokiem, a dzieci korzystały z niego w najlepsze!
Więc jak to było z tym zabezpieczaniem pieniędzy na ten plac? Radny zabezpieczył wiosną kasę, a pieniędzy nie było? Dlaczego my mieszkańcy musieliśmy stoczyć o nie prawdziwą morderczą bitwę? Radny zabezpieczał coś, ale po co? Nie sprawdził, czy Syndyk się zgodzi. Syndyk dowiedział się o ewentualnej budowie placu na ziemi KTBS ode mnie i łatwo wyraził zgodę.
Co najciekawsze, plac dawno stał, a radny obiecywał wsparcie dla jego budowy!
Czy radny świadomie skorzystał z obecności w studio TV Konin i wspomniał o placu, bo wiedział, że w blokach na Podgórnej jest TV kablowa i ludzie coś tam usłyszą i zakodują o jego wkładzie w budowę placu zabaw?
Znamy się, jesteśmy młodzi, choć ja trochę starszy, obaj jesteśmy ze Starówki. Niestety poczułem dziś mocny niesmak. Zapytam sąsiadów co o tym sądzą.
Tyle w sprawie kulisów budowy placu zabaw przy ul. Podgórnej.
Radny Mateusz Cieślak nie ma się czym chwalić się w jego sprawie, a jednak go wspomniał. Wymienienie przez niego zabezpieczenia pieniędzy na budowę placu wśród jego ostatnich osiągnięć sugeruje, że walnie przyczynił sie do jego powstania, a tak nie było.
Ostatnio walczyliśmy z sąsiadami z ul. Podgórnej o zalepienie makabrycznych dziur w nawierzchni ul. Podgórnej, położenie na wiosnę całkiem nowej powierzchni i nowe miejsca parkingowe. Po miesiącu przekomarzań medialnych, napisaniu pisma i zebraniu podpisów dziury nam zalepiono. W sprawie nowej nawierzchni i parkingu nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi.
Czy przed przyszłorocznymi wyborami pojawi się jakiś obecny radny ze Starówki i będzie opowiadał ludziom, że zabezpieczał pieniądze na nową nawierzchnię ul. Podgórnej? A może jeden z nich przebije wszystko i opowie, że w październiku 2009 to właśnie on własnoręcznie zalepił nam dziury w jezdni? Ciekawe...