Amnezja
Każdy z nas jest obserwatorem i jednocześnie organizatorem polskiej rzeczywistości. Z przerażeniem patrzę jak władza tworzy nowy świat, nowoczesną Polskę, zapominając o tożsamości i przeszłości. Lęk przed krytyką, przed nazwaniem Ciemnogrodem, powoduje, iż władza idzie na ustępstwa i dystansuje się od przeszłości.
Ten rok jest wyjątkowy, wypełniony ważnymi rocznicami. Obchody tych rocznic, to stosowna chwila, by w zgodzie z prawdą kształtować świadomość historyczną, narodową i patriotyczną społeczeństwa, w szczególności dzieci i młodzieży, chociaż nie tylko. Oczekuję, iż przykład będzie szedł od „góry”. Tymczasem na uroczystościach 15 sierpnia nie było ani premiera, ani marszałka sejmu, ani ministra spraw wewnętrznych i administracji, ani ministra spraw zagranicznych. W Koninie obchodzono je 14 sierpnia, cóż…długi weekend.
Okazuje się, że 70 lat po wybuchu wojny agresorzy piszą nową historię, próbując zrzucić na nas odpowiedzialność za wszystkie jej okropności. Tym mocniej i głośniej winniśmy przypominać prawdę, prawdę o układzie Stalina z Hitlerem, o agresji Niemiec i ZSRR, o ludobójstwie w Katyniu i hitlerowskich obozach zagłady – tak długo, ile czasu potrzeba, by cofnąć amnezję polityków, pozostających w znieczuleniu POprawności politycznej i ideologii liberalnej.
Sejm RP przyjął w końcu uchwałę o agresji z 17 września.
Władze naszego miasta, te postkomunistyczne i te liberalne zapomniały. Nie było wspólnego spotkania prezydenta, radnych z młodzieżową radą miasta, sesji historycznych w szkołach, wystaw. Nie znalazłam też publikacji w lokalnej prasie i na konińskich portalach, poza jednym, gdzie zamieszczono wspomnienie jednego z mieszkańców. Podobnie było w rocznicę powstania Polskiego Państwa Podziemnego. Chorym, bez pamięci, niepotrzebny jest też Instytut Pamięci Narodowej.
To prawda, że ryba psuje się od głowy, a „naród, który traci pamięć, traci sumienie”.
Teraz amnezja rozprzestrzenia się wśród polityków w zastraszającym tempie i jest na tyle niebezpieczna, że dotyczy wydarzeń nie tylko sprzed lat, ale tych sprzed paru miesięcy, a nawet dni. Zaledwie parę dni po tym, jak znowelizowali kodeks karny i zaostrzyli kary dla pedofilów, Radosław Sikorski stanął w obronie Romana Polańskiego, a pseudoelity uznały go za ofiarę.
Zbigniew Chlebowski, który nie wybiera sobie kolegów tylko ich miewa, nie pamięta rozmów telefonicznych z nimi, zapomniał kim jest Grześ, a kim „Miro”.
Dzisiaj biały kołnierzyk Chlebowskiego, gdy o tym mówił, był mokry od potu, który strumieniami lał się z jego twarzy. To objawy nadpotliwości, ale o tej chorobie wkrótce.
Mariola Rakiewicz