Kilka miesięcy temu, moje wrażliwe ucho z niepokojem wychwyciło, entuzjastyczną, acz nieopatrzną wypowiedź zastępcy prezydenta Sybisa, o tym, że czeka na uchwalenie (wreszcie) ustawy umożliwiającej „odrolnienie” gruntów w mieście. Przypomnę, że ustawę wymyśliła komisji posła Palikota, a największymi zwolennikami „odrolniania” z automatu gruntów w miastach są developerzy.
Ta wypowiedź padła podczas jednej z sesji RM, przy okazji dyskusji o terenach pod zabudowę, tych przy Parku im. F. Chopina, w kontekście przyszłości otaczającego park lasu. Wkrótce stało się po myśli autora przywołanej wypowiedzi, ale na wniosek środowisk urbanistów i ekologów, Prezydent RP zawetował ustawę znoszącą w miastach ochronę gruntów rolnych przed zabudową. Odrzucenie weta Prezydenta przez Sejm zakończyło spór na gruncie legislacyjnym – problem jednak pozostał, także w naszym mieście.
Pomyślałam, że mieszkańcy chcieliby zachować ten las wraz z parkiem, taki swoisty inhalator w tej części miasta. Za tym moim zamysłem przemawiał również argument ożywienia Starówki, nie tylko przez zabudowę, ale także poprzez zagospodarowanie i zadbanie o tereny, które chętnie odwiedzają rodziny z całego Konina, i nie tylko. Pomyślałam, że zwiększając ich atrakcyjność, jeszcze liczniej będę tutaj spędzać wolny czas.
Do swojego pomysłu, przy okazji zgłaszania wniosków do tegorocznego budżetu, przekonałam kolegów radnych. Zarówno na posiedzeniach komisji jak i podczas sesji budżetowej roztoczyłam wizję poszerzenia parku o otaczający go las, już uporządkowany, z alejkami, ławeczkami i edukacyjnym placem zabaw. Placem, pomyślanym jako miejsce do nauki poprzez zabawę. Wzorem innych miast i u nas mogłoby powstać takie miejsce rozrywki, przeznaczone do spacerów i przejażdżek rowerowych, gdzie dzieci i młodzież samodzielnie przeprowadzałyby eksperymenty, wykonywały doświadczenia z fizyki, z astronomii czy biologii, po to by lepiej zrozumieć złożone prawa nauki. W tym celu proponowałam nawiązać współpracę z uczelniami wyższymi, przygotować stosowny projekt i wykonać urządzenia i instrumenty, które pomogą pojąć młodym otaczający ich świat. Wniosek przeszedł i czekaliśmy na jego realizację. Wielokrotnie pytałam o projekty tego przedsięwzięcia, mając w głowie już kolejne etapy, a co za tym idzie pomysły na wnioski do kolejnych budżetów. Pomysł był rozwojowy, był … bo prezydent Sybis sprawę zawalił. Nie zapoznał radnych z projektami, ogłosił przetarg według własnego punktu widzenia: prześwietlenie lasu (oby nie golenie), wykonanie skate parku, kręgu kamiennego, placu piknikowego i alejek asfaltowych. Kolejny kamienny krąg! Chyba staje się on już symbolem naszego miasta.
Konin zaś w herbie ma konia, konia żywiołowego, odważnego i gotowego do skoku. Władza w mieście w niczym go nie przypomina: jest obskurancka, skostniała i wcale nie myśli o skoku cywilizacyjnym.
I kiedy stanęłam w niedzielne popołudnie na pustym Rynku (Plac Wolności), by w ciszy i spokoju popatrzeć na niezwykłą surrealistyczną rzeźbę, wokół której było tyle szumu – pierwsze, co przyszło mi na myśl, to pytanie – co artysta miał na myśli? Ale, tak to bywa z niepokojącym dziełem artystycznym, że każdy z nas może, a nawet powinien, sam zinterpretować zamysł autora –stosownie do własnych przemyśleń, odczuć i wrażeń. Im dłużej przyglądałam się posągowi, dochodziłam do wniosku, że mógłby przedstawiać konika morskiego przynoszącego szczęcie, albo rozgrywającego skoczka z szachownicy, mógłby nawet symbolizować silną władzę, patrząc na jego tors. Jednak puste oczodoły, plecy bez kręgosłupa oraz długa, kręcąca łbem szyja, przywołały metaforę innej władzy, władzy zmęczonej, ślepej i smutnej... jak ta rzeźba.
Mariola Rakiewicz