Każdy ma swój raj, albo, co najmniej jest w nim jedną nogą.
Dzisiejsze cuda ogłaszane przez rząd i Premiera, wiadomości z giełdy, „dobra nowina” w sprawie Stoczni Gdańskiej i Stalowej Woli – mają sprawić by naród poczuł się jak w niebie. W prezencie dorzucili jeszcze pakiet antykryzysowy.
Doniesienia prasy i opiniotwórczych blogerów sprawiły, że Palikot w raju podatkowym był tylko przez chwilę i to jedną nogą. Wkrótce, zapewne za sprawą Schetyny, raj podatkowy zamieni na rajskie wyspy.
Przez chwilę, jak w raju poczuł się i Premier, przemawiając w świętym miejscu. Swoja drogą, ciekawe jak czuje się facet, który naobiecywał cudów, w miejscu, które z cudów słynie?
Pewnie błogo, aż do chwili, gdy święte miejsce „zbrukał” przedstawiciel narodu pytając go, kiedy ustąpi, bo szkodzi Polsce.
Póki co, faceci w kraju grają w piłkę, albo na mapie Europy w pomidora i w zielone. Zasady są proste, na pytanie o kryzys w Niemczech – odpowiadamy pomidor, kryzys we Francji – pomidor, kryzys w Wielkiej Brytanii – pomidor, itd. Kiedy jednak pytamy o kryzys w Polsce, reguły gry zmieniają się i słyszymy – teraz gramy w zielone!
I wszyscy się cieszą. United International Trust, zarejestrowana w raju podatkowym, też się cieszy.
„Za cenę jednego statku, firma zarejestrowana w raju podatkowym za grosze kupiła strategiczne miejsce do robienia biznesu w Europie a Polski rząd się cieszy. Dużo większe pieniądze można by uzyskać podpisując umowy na długoletnie dzierżawy tych strategicznych miejsc.
Majątek Stoczni Gdynia sprzedano za 288 mln zł. a Stocznia Szczecińska Nowa poszła za 162 mln zł. Razem Skarb Państwa dostał łącznie 449 mln zł. O tym jak wspaniały zrobiono biznes możemy wydedukować sami. Powierzchnia podstawowego terenu produkcyjnego Stoczni Szczecińskiej wynosi ok. 700.000 m2. Łączna powierzchnia użytkowa w budynkach wynosi ok. 278.000 m2. Do tego dochodzi infrastruktura, park maszynowy, tradycja, ludzie, marka itp.
Wygląda więc na to, że za 1 m2 wraz zabudowaniami (nie licząc reszty infrastruktury) zapłacono 230 zł. Goła działka budowlana w Szczecinie Gumieńcach, to przeciętnie od 400 zł do 500 zł za 1 m2.
Podobnie ze stocznią Gdynia. Można by uznać, że sprzedający stocznie uzyskałby za nie dużo więcej gdyby wystawił je do sprzedaży na allegro.
Stocznie nie upadły z przyczyn ekonomicznych. Stało się to w wyniku szerszego planu kompleksowego przejmowania majątku produkcyjnego Polski. Sam mechanizm doprowadzania do upadku polskich firm jest bardzo prosty i został zaaranżowany już bardzo dawno bo za rządów towarzyszów Kwaśniewskiego i Balcerowicza.
Przejęcie sektora bankowego przez obcy kapitał doprowadziło do tego, że te „polskie” banki najpierw dawały duże kredyty wyselekcjonowanym przedsiębiorstwom a później nie były zainteresowane udzielaniem im dodatkowych kredytów stawiając je w stan natychmiastowej spłaty kredytu. Zwłaszcza tych państwowych firm, które stały się wręcz łupem dla inwestorów branżowych z poszczególnych krajów z których pochodziły banki. Przez lata dochodziło i dochodzi do tego, że upatrzona firma doprowadzana jest do upadku poprzez ograniczanie kroplówki w postaci finansowania (działa niby „wolny rynek&rdquo
a następnie firma taka jest przejmowana bo bank w pewnym momencie znajduje wybawiciela-łaskawcę który godzi się nabyć za symboliczną złotówkę upadający zakład , spłacić bankowi zaległe kredyty i dać pracę proletariatowi, który się cieszy i powinien być wdzięczny, że dostanie pracę za którą starczy na michę zupy.&rdquo
„Izrael kupuje polskie stocznie&rdquo
Tematy najbardziej gorące podejmowane są przez blogerów. Odważnie wyrażają swoje opinie i poglądy w blogosferze, nie zważając na długie macki niezadowolonych. Tym różnią się od niektórych dziennikarzy, że nie są uwikłani w zależności . To jest ich raj… choć stoją tam tylko jedną nogą i to na pochylni.
Mariola Rakiewicz