Dzisiaj, najchętniej poprosiłabym o zastępstwo. Prawidła nakazują, że nie można być sędzią we własnej sprawie.
Już od dzieciństwa, uczą nas matki, że pokorne ciele dwie matki ssie, że nie należy czynić drugiemu, co nam niemiłe, że ten, kto pod kimś dołki kopie, sam w nie wpada. Później dostrzegamy, że można komuś nacisnąć na odcisk, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, że ten, kto mieczem wojuje, sam od miecza ginie, że zemsta ma słodki smak, a prawda bywa gorzka i często w oczy kole. I stajemy przed wyborem, czy być draniem, czy po prostu przyzwoitym człowiekiem, czy warto mieć zasady, czy też udawać, że nie zawsze one obowiązują.
Nie można być innym w życiu rodzinnym, innym w życiu zawodowym, jeszcze innym w życiu politycznym. Natura każdego człowieka pozostanie jedyną, tak jak linie papilarne każdego z nas. Oszukuje się ten, który stara się swoje jestestwo podzielić.Za koniunkturalizm, dyspozycyjność, prędzej czy później, przypłaci utratą wolności. Wolności do swobody decydowania o własnym życiu, wolności wyboru zawodu i miejsca pracy, wolności uczestniczenia w manifestacjach, a w końcu wolności do posiadania i wyrażania własnych poglądów. Wtedy przychodzi tylko strach, bo człowiek tak „ubezwłasnowolniony” nie potrafi wyjść z labiryntu powiązań. Pozostaje mu wierzyć, już bez wiary, że postępuje słusznie. I kiedy rankiem przegląda się w lustrze, widzi swoją twarz…bez własnego wizerunku.
Gdzieś w najgłębszych zwojach ludzkiego mózgu, jak na twardym dysku, zapisują się porzekadła matek. Przychodzi dzień, że w głowie migocze ta lampka przypomnienia – „pamiętaj, bądź po prostu dobrym człowiekiem”, ale natrętne uczucie wstydu powoduje, że szybko gaśnie i dyskomfort mija.
Poproszę o zastępstwo – chce się powiedzieć, ale czy można zastąpić wolność człowieczeństwa?
Mariola Rakiewicz